Adriatic Express przewiózł 13,3 tys. pasażerów. PKP Intercity podkreśla, że jest to zadowalający wyniki, ale jeszcze w czerwcu mówiło o nawet 17-20 tys. podróżnych. Wyjaśniamy jak do tego doszło, a PKP Intercity zapewnia, że trwają rozmowy o poprawie punktualności z zagranicznymi partnerami.
Z połączenia Adriatic Express PKP Intercity skorzystało w tym roku więcej pasażerów niż w poprzednie wakacje. – Łączna liczba zarezerwowanych miejsc w tegorocznym pociągu Adriatic Express to 13 360, w tym 6 881 (w pociągu 1277) oraz 6 479 ( w pociągu 1276), co jest dla nas zadowalającym wynikiem – informuje biuro prasowe PKP Intercity.
To o 4 tys. pasażerów więcej niż w lecie 2025 roku, kiedy to odnotowano 9,3 tys. podróżnych na tej trasie, ale plany były zdecydowanie bardziej ambitne. –
Sprzedaż w tym sezonie powinna osiągnąć zapewne 17-20 tys. biletów. Największym zainteresowaniem cieszy się Rijeka, a sprzedaż do Kopru jest mniejsza – mówił w połowie czerwca Janusz Malinowski, prezes zarządu PKP Intercity. Już wówczas przewoźnik
miał sprzedane ponad 10 tys. biletów, ale w kolejnych tygodniach zainteresowanie pociągiem do Chorwacji było już dużo mniejsze.
Zanim poszukamy odpowiedzi na pytanie dlaczego tak się stało warto zwrócić uwagę na to, że
liczba dostępnych miejsc w tym sezonie była większa o 132 proc, a liczba pasażerów wzrosła jedynie o ok. 43 proc.
Większą podaż miejsc na tej trasie osiągnięto poprzez dodanie jednego wagon 2. klasy, który kursował do Kopru. W ubiegłym roku jeden skład mógł zabrać 172 osoby, a w tym roku 238 czyli o 38 proc. więcej. PKP Intercity zwiększyło także częstotliwość kursów z 4 do 6 pociągów w tygodniu.
W całym sezonie wakacyjnym
PKP Intercity przewiozło rekordowe 26 mln pasażerów i był to wynik o niemal 3 mln podróżnych lepszy niż w roku poprzednim.
Dlaczego zabrakło chętnych?
Jedną z przyczyn braku sprzedaży zakładanej pierwotnie liczby biletów mogły być problemy z jakimi mierzył się Adriatic Express zwłaszcza na początku wakacji. Przewoźnik przyznawał, że napotkał na “szereg niezależnych utrudnień”, takich jak ograniczenia prędkości w Słowenii spowodowane upałami, problemy operacyjne w Austrii czy też pojedyncze usterki wagonów wchodzących w skład pociągu.
Jak tłumaczy PKP Intercity pociąg Adriatic Express jest połączeniem międzynarodowym realizowanym we współpracy kilku przewoźników, z których każdy odpowiada za obsługę pasażerów i organizację ruchu na swoim odcinku trasy. Na punktualność kursowania ma wpływ szereg czynników. W tym roku główne przyczyny opóźnień występowały poza siecią PKP Intercity, na obszarze zarządzanym przez Koleje chorwackie (HŽ), słoweńskie (SŽ) oraz austriackie (ÖBB).
– Znaczna część opóźnień to opóźnienia pociągu powracającego do Polski, które wynikają z wydłużonych względem założonych rozkładu jazdy manewrów w Rijece – do oczekującego tam składu do Warszawy i Budapesztu koleje chorwackie dołączają lokomotywę i dodatkowe wagony z pociągu 210 (z Vinkovci), który dodatkowo często dociera do Rijeki opóźniony – przyznaje biuro prasowe przewoźnika.
Narodowy przewoźnik zwraca przy tym uwagę na to, że prace modernizacyjne na dworcu kolejowym w samej Lublanie nie wpływają istotnie na punktualność pociągu. – W rozkładzie w obie strony jazdy założono długi czas na wykonanie manewrów. Bardziej kłopotliwe są prace na odcinku na zachód od Lublany, gdzie ruch odbywa się po jednym torze. W przypadku opóźnienia któregokolwiek pociągu na tej trasie pojawiają się opóźnienia wtórne wynikające z oczekiwania na wymijanie się pociągów – wyjaśnia PKP Intercity.
Przewoźnik przypomina także, że w celu poprawy punktualności od razu podjął rozmowy z partnerami zagranicznymi: kolejami austriackimi, słoweńskimi i chorwackimi. – W celu niwelacji opóźnienia także na dalszym odcinku trasy m.in. ustalono z kolejami austriackimi uproszczenie manewrów w Wiedniu. Dzięki temu większość z 45 min postoju może zostać przeznaczone na redukcję opóźnienia.
Koleje austriackie po pierwszym zdarzeniu w Wiedniu zapewniły u zarządcy infrastruktury rezerwację toru, który w razie potrzeby może służyć na oczekiwanie składu z pasażerami z Rijeki na połączenie z pociągiem do Polski. Jednocześnie został przygotowany scenariusz działań dla austriackiej dyspozytury, dzięki któremu oczekiwanie składu w Wiedniu w ogóle nie będzie konieczne, a pasażerowie szybciej dotrą do Polski – tłumaczy PKP Intercity.
Pracownik na pokładzie
Wato pamiętać o tym, że problemom operacyjnym towarzyszyły także problemy z funkcjonowaniem klimatyzacji w wagonach, które były szczególnie dotkliwe przy upałach znacząco przekraczających 30 stopni. Cześć z tych problemów miało rozwiązać wprowadzenie dodatkowego pracownika PKP IC na całej trasie pociągu.
– Z ramienia PKP Intercity na całej trasie Adriatic Express jedzie pracownik techniczny pełniący tym samym funkcję rezydenta na pokładzie oraz przedstawiciel obsługi Wars. Są to polscy pracownicy, którzy udzielają informacji i opiekują się pasażerami. Pracownicy przeszli odpowiednie szkolenia, a także są wsparciem merytorycznym dla przedstawicieli innych przewoźników zagranicznych. Obecność technika umożliwiła natychmiastową interwencję na pokładzie w razie problemów. Wspiera on również przepływ informacji pomiędzy pasażerami, a drużynami konduktorskimi zagranicznych przewoźników oraz polską dyspozyturą – zaznacza przewoźnik.
Co dalej z połączeniem do Rijeki i Kopru?
Nic nie wskazuje na to, żeby PKP Intercity zamierzało się wycofywać z realizacji połączenia do Rijeki w przyszłym roku. Z resztą jeszcze kilka miesięcy temu Ministerstwo Infrastruktury podkreślało, że
połączenie to powinno mieć charakter całoroczny, ale zaznaczało też, że nie nastąpi to wcześniej niż w roku 2028.
– Organizacja przewozów w przyszłym rozkładzie jazdy musi zapewnić lepszą punktualność, w szczególności w zakresie terminowego uruchamiania pociągu przez koleje chorwackie na odjeździe z Rijeki. Rozmowy na ten temat trwają, o szczegółach będziemy informować w przyszłym roku, przed ponownym uruchomieniem kursowania Adriatic Express – informuje biuro prasowe przewoźnika.
Jeśli chodzi o połączenie do Kopru to PKP IC zaznacza, że dodatkowy wagon pełnił podwójną rolę. Z jedne strony umożliwiał bezpośredni dojazd na słoweńskie wybrzeże Adriatyku, zaś z drugiej zapewniał dodatkowe miejsca dla pasażerów podróżujących do innych słoweńskich miast, w szczególności do Lublany.
Dzięki temu więcej podróżnych mogło dojechać do Opatiji i Rijeki, ponieważ pasażerowie do Słowenii nie zajmowali miejsc w wagonach do Chorwacji. PKP IC nie odpowiedziało jednak jednoznacznie na to, czy wagon do Kopru będzie uruchamiany także w przyszłym roku.
– Połączenie znajdzie się w rozkładzie wakacyjnym 2027. Jesteśmy w stałym kontakcie z naszymi partnerami zagranicznymi: kolejami austriackimi, słoweńskimi i chorwackimi. Zależy nam na poprawie punktualności, w szczególności w zakresie terminowego uruchamiania pociągu. Rozmowy na ten temat były prowadzone przez zarządy m.i.in. na Innotrans. O szczegółach oferty będziemy informować w przyszłym roku, przed ponownym uruchomieniem kursowania połączenia – podkreśla PKP Intercity.
Triest nie ruszył
Tegoroczne połączenie do Chorwacji zostało rozszerzone o wagon do Kopru w Słowenii, jednak miał to nie być koniec nowości w rozkładzie jazdy połączenia do Rijeki.
PKP Intercity zapowiadało również wprowadzenie do rozkładu jazdy włoskiego Triestu, do którego podróżni mieli docierać autobusem z Kopru – oczywiście na jednym bilecie PKP Intercity. Dzięki temu możliwe miało być kupienie bezpośredniego biletu Intercity na trasę Warszawa – Triest.
Przewoźnik jednoznacznie wskazuje, że w przyszłym roku nie bierze pod uwagę wprowadzenia takiej oferty. To szkoda, ale nie ma też co ukrywać, że jeszcze ciekawsza byłaby oferta łączona z autobusami odjeżdżającymi z Rijeki.
Adriatic Express – co poszło nie tak?
Problemy z punktualną obsługą połączenia oraz zapewnieniem odpowiedniej jakości obsługi, zwłaszcza w zakresie funkcjonowania klimatyzacji, w pierwszym okresie nie tylko były dość częste, ale również szeroko opisywane przez media, dla których pierwsze kursy Adriatic Express były jednym z najważniejszych tematów początku wakacji. Na problemy opisywane wcześniej nałoży się więc duże zainteresowanie mediów oraz spora liczba często niezbyt pozytywnych relacji w social mediach.
Przykładowo już 2 lipca na portalu Interia pojawiła się relacja o „
Koszmarnej podróży „Adriatic Express”", za którą poszły relacje w stacjach telewizyjnych i innych mediach.
Polsat mówił o blamażu, a
Fakt pisał o koszmarze i oburzeniu podróżnych. W sierpniu na problemy z połączeniem
uwagę zwracał Onet. Nie oznacza to oczywiście, że każda podróż tak wyglądała. Większość z nich przebiegała sprawnie – w przypadku wyjazdu autora tekstu pojawiły się tylko nieduże spóźnienia.
Warto zwrócić uwagę na to, że większość biletów została sprzedana jeszcze przed pierwszym kursem – w same wakacje sprzedaż była mniejsza. Można więc zakładać, że mało pozytywnych relacji zniechęciło Polaków do zakupów biletu w trakcie sezonu. Pozostaje mieć nadziej, że przewoźnik wyciągnie z tego wnioski przed kolejnym sezonem i np. od samego początku będzie uruchamiał składy z dodatkową obsługą, która w razie niekorzystnego obrotu sprawy zaopiekuje się pasażerami.